Marsjanin – książka czy film?

 

Bywa tak, że książka jest podwaliną stworzenia filmu. Z reguły jest tak, że film nie oddaje tego, co napisane jest w książce. Czy tak jest z “Marsjaninem”? Czy faktycznie książka daje czytelnikowi więcej niż widzowi film? Możecie sprawdzić to poniżej czytając recenzję książki. 

W życiu obowiązuje zasada, że nic nie dzieje się z przypadku. Jeżeli coś ma się w nim popsuć, to na pewno tak będzie. Jeżeli mamy być szczęśliwi, to na pewno będziemy. Z pewnością o tej zasadzie wie główny bohater książki – Mark Watney, który niestety na rażony jest na śmieć na obcej planecie.

Czy prezentowana książka jest science czy fiction?

Kiedy słyszymy o propozycji książki science fiction, w głowie mamy od razu potwory z odległej galaktyki lub wydarzenia, które w najbliższej przyszłości z pewnością się nie zdarzą. Autor “Marsjanina” postawił bardziej na historię, która może się wydarzyć. Przedstawia ona człowieka, który próbuje przeżyć na Marsie.

Okazuje się, że Andy Weir w swojej publikacji zawarł wiele naukowych faktów, dzięki czemu czytelnik może utożsamić się z bohaterem i poczuć, że równie dobrze on może w przyszłości znaleźć się w podobnej sytuacji. Poza tym wszystko to, co dzieje się w fabule książki jest dokładnie wytłumaczone czytelnikowi. Taka fabuła powstała w głowie autora z racji tego, że bardzo interesuje się on inżynierią kosmiczną. 

Nie mamy wątpliwości, że Marsjanin książka > Marsjanin film. Warto przeczytać!

Czy “Marsjanin” to książka naukowa?

Kiedy czytamy tę pozycję, wielu może pomyśleć, że jest to książka naukowa, bo wszystko o czym w niej mowa opiera się na badaniach, którymi interesuje się na co dzień autor. Nie jest tak do końca. W “Marsjaninie” można odnaleźć również dużo humoru, dzięki któremu pozycja ta staje się lekką.

Bohater książki pokazuje, że będąc na innej planecie, aby przeżyć, nie pozostaje mu nic innego, jak podchodzić do wszystkiego racjonalnie, ale również z uśmiechem na ustach. Tak samo traktuje fakt, że może zginąć na Marsie.

To co może wydać się nieatrakcyjne, ale zarazem intrygujące i przyciągające uwagę czytelnika to fakt, że tak naprawdę cała fabuła opiera się na życiu jednego bohatera, na jego życiu, przeżyciach. Książka ma w pewnym sensie charakter dziennika, w którym Mark opisuje dzień po dniu, minuta po minucie co robi.

To czym ryzykuje autor, to fakt, że taki model książki science fiction może odstraszyć potencjalnego czytelnika. Sięgną po nią na pewno osoby, które z zapałem obserwują inne planety i będą chciały dowiedzieć się czegoś więcej na temat Marsa i życia na nim. Dla przeciętnego czytelnika, który przy książce chce się zrelaksować, może być ona za ciężka. Może on nie zrozumieć naukowych faktów, które zostały w niej przedstawione. Nie zmienia to faktu, że książka z pewnością jest godna polecenia.